Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
część 9.

część 9.

Laura i Alexis spacerowały alejkami parku rozmawiając.
- Pamiętasz jak kiedyś pojechaliśmy razem nad morze?
- Tak – rudowłosa zachichotała – Jak Gabriel kazał się zakopać w piasku, tak, że mu tylko nos wystawał. Potem poszliśmy po picie i nie mogliśmy go znaleźć – obie się zaczęły głośno śmiać – Chyba z godzinę go szukaliśmy.
- Aa...pamiętasz taki....eghm...wieli transparent na jednym ze statków? – zapytała niepewnie Alexis
Laurze trochę zrzedła mina.
- „Laura! Kocham Cię –teraz i na zawsze. David”. Pamiętam.
- To był fajny pomysł.
- Ale nic teraz nie zmieni to, że pamiętam – stanowczo powiedziała Ruda.
Alexis stanęła przodem do przyjaciółki, złapała ją za ramiona i lekko ścisnęła.
- Ruda! Macie tyle wspólnie przeżytych dni, tyle wspomnień i wiele super chwil jeszcze przed wami. Jaki jest sens to wszystko niszczyć?
- Nie można żyć tylko wspomnieniami i mrzonkami o przyszłości!
- Ale też nie należy zapominać o tym co było. Zwłaszcza, jeśli jest więcej dobrych momentów niż tych złych. Na palcach jednej ręki można policzyć wasze kłótnie czy nieporozumienia. Wiem, wiem, że to co teraz zrobił było najgorsze ze wszystkich, ale...to nawet nie było umyślne. Gdyby to była zdrada to bym cię całkowicie rozumiała a nawet popierała, ale...Zastanów się...Może czas schować dumę? Jak byłyśmy małe z Sue i nie chciałyśmy się przepraszać zawsze wyciągałyśmy pudełka po zapałkach i tam „chowałyśmy” naszą dumę.
Laura próbowała uciec wzrokiem od Alexis. Odwróciła głowę, ale Alexis złapała ją za podbródek i zmusiła do spojrzenia sobie w oczy.
- Hm? To jak będzie?
- Zastanowię się nad tym jeszcze...Może masz rację... – Laura westchnęła.
Pożegnały się przy fontannie. Ruda chciała sama wrócić do domu, móc przemyśleć w spokoju słowa przyjaciółki.
- Trzymaj się ciepło. Mam nadzieję, że pokażesz się na zajęciach w przyszłym tygodniu. Bo inaczej nie weźmiesz udziału w mistrzostwach...A to przecież było Twoje marzenie.
- Mhm, przyjdę na pewno. Dzięki za rozmowę.
- Od tego jestem – dziewczyny przytuliły się na pożegnanie i każda ruszyła w swoją stronę.

Laura szybkim krokiem szła przed siebie. „Może Alexis ma rację.” – myślała – „Może powinnam wrzucić na luz i przestać unosić się dumą. To był jeden taniec i to pod wpływem alkoholu. Mogę zniszczyć, przez swoją pychę, nasz związek, który naprawdę jest udany...Ale...Jemu chyba już nie zależy – nie dzwoni, dawno w ogóle u mnie nie był...Gdyby chciał coś naprawić to by się starał”. Szła rytmicznym krokiem, pewnie. „On też jest dumny”. Taką myślą zakończyła swoje rozterki. Uważała, że David’owi nie zależy, a ona jest przecież mocno zraniona i nie wyciągnie pierwsza ręki. On powinien pierwszy zapukać do jej drzwi. A skoro do tej pory się nie pojawił to oznacza, że skreślił ich związek, że już nie chce z nią być...Jak bardzo się myliła – tego nie wiedziała.
Po jej policzku spłynęła łza, którą natychmiast otarła. Próbowała być twarda. A tak naprawdę w środku tęskniła niesamowicie...

***
- Wygrałam! – krzyknęła Susan. Chłopcy patrzyli na nią jak na zjawisko. Ograła ich! Dziewczyna ich ograła...
- Jak to się stało? – zapytał Gabriel przyjaciół.
- Po prostu jesteście za słabi – radośnie zaśmiała się Czarna.
- Nie prawda! Oszukiwałaś! – krzyknął Artur z obrażoną miną
Max obserwował uśmiechniętą od ucha do ucha dziewczynę. Patrzył jak po raz kolejny wyśpiewała „Wygrałam, wygrałam” i zaczęła tańczyć. Bardzo lubił patrzeć jak się śmieje, a jej oczy błyszczą z radości. Był dumny z siebie, że zabrał ją tu.
- Eh, no dobrze chłopcy. Bawiłam się z wami cudownie. Ale muszę lecieć do domu. Może rodzicie wrócili z tej delegacji. Jak wychodziłam to byli w drodze.
- Ale wiesz, że czekam cię rewanż? – zapytał Gabriel
- No ba! Musze was pokonać drugi raz – wszyscy zaczęli się śmiać – Max, odprowadzisz mnie do domu? Już się ciemno zrobiło i wolałabym sama nie wracać.
- Jeszcze pytasz – blondyn uśmiechnął się, wziął Sue pod rękę i wyszli z klubu.

***
David mijał po raz kolejny dom Laury. Patrzył tęsknym wzrokiem w jej okna. Tyle razy już robił krok w stronę drzwi, sięgał po telefon, żeby zadzwonić...Ale nie wiedział czy dziewczyna już sobie wszystko przemyślała, czy już chce z nim rozmawiać. A poza tym bał się. Jak nigdy dotąd bał się...Strata ukochanej osoby, perspektywa dni bez Niej była dla bruneta przerażająca. „Szkoda, że dopiero teraz sobie to uświadomiłem.” – pomyślał. Był tchórzem. Wiedział to doskonale. Zrobił dwa kroki, stanął przed drzwiami, podniósł rękę i zbliżył ją do dzwonka...Zawahał się...Popatrzył na drzwi, opuścił rękę i odszedł sprzed domu...

***
Gabriel wypił jeszcze jedno piwo w towarzystwie Artura a potem wyszli razem z klubu.
- Max dzisiaj dał niezły popis – powiedział Artur z podziwem. Gabriel uśmiechnął się.
- Tak. Zawsze brzdąkał w domu na gitarze i podśpiewywał, ale nigdy nie występował przed jakąkolwiek publiką. Byłem zaskoczony.
- Sądzisz, że zrobił to dla Susan? – zapytał czarnowłosy. Blondyn znów się lekko uśmiechnął. Nie musiał się długo zastanawiać. Znał odpowiedź doskonale, ale skoro nie powiedział Arturowi o uczuciach Maxa do Sue to nie może teraz swoją odpowiedzią zdradzić brata.
- Nie wiem. To była w końcu „nagroda” Suse za wygrany zakład.

Kiedy chłopcy się rozstali Gabriel zaczął się zastanawiać nad kwestią, której wcześniej nie brał pod uwagę. Czy stosunki jego i Maxa oraz jego i Sue zmieniłyby się gdyby jego brat zaczął chodzić z Czarną? Jeśli tak to ochłodziłyby się, czy może wręcz przeciwnie? Do tej pory Max powierzał mu swoje sekrety i tajemnice. Rozmawiali prawie o wszystkim. Sue też była dla młodszego Langforda bardzo ważna. Co prawda nigdy nie patrzył na nią jako na kandydatkę na dziewczynę, ale kochał ją przyjacielską miłością. I chciał, żeby tak zostało...Tylko...Co by było, gdyby ona zraniła Maxa albo odwrotnie? Czy potrafiłby, tak jak Sue w obecnej sytuacji, podczas konfliktu jej brata z Laurą, podejść do tego obiektywnie? Czy trzymałby raczej stronę brata?
Te pytania bardzo go męczyły. Gabriel nie był osobą, która lubi się martwić na zapas czy zadręczać. Dlatego też postanowił, że przestanie teraz o tym myśleć. Przecież nie wie na 100 %, że Max i Sue na pewno będą razem.
Gdy dotarł do domu brata jeszcze nie było.

***
Max odprowadził Suse pod same drzwi.
- Dziękuję ci za ten wieczór – powiedziała dziewczyna zanim weszła do domu.
- Nie masz za co dziękować. Cała przyjemność po mojej stronie – odpowiedział blondyn. Czarna pokręciła przecząco głową.
- Chcę ci podziękować za to, że wyciągnąłeś mnie z domu, że zatroszczyłeś się o mnie. No i dzięki za „odśpiewanie” kary – zaśmiała się.
- Mogę ci śpiewać ile tylko będziesz chciała. Nie wiem tylko, czy twoje uszy to zniosą.
- O moje uszy to ty się już nie martw. Nie wiem czemu świat do tej pory nie poznał twojego talentu – uśmiechnęła się figlarnie.
- A może ukazywanie tego talentu jest zarezerwowane tylko dla niektórych osób? – zaśmiał się cicho po czym spojrzał dziewczynie w lśniące oczy. Wziął ją delikatnie za rękę i powoli zaczął zbliżać swoją twarz do jej. Nagle Sue gwałtownie ścisnęła go za rękę i pocałowała w policzek. Rzuciła ciche
- Do zobaczenia
i znikła za drzwiami swojego domu.


***
Blondyn po raz kolejny oglądał zdjęcia ładnej, uśmiechniętej dziewczyny, z którą kiedyś dużo go łączyło. Pamiętał swoje ostatnie słowa, kiedy się żegnali. Obiecał dziewczynie, że wróci po nią i, że jeszcze kiedyś będą szczęśliwi. Miał zamiar dotrzymać słowa. Co z tego, że minęły dwa lata? Ważne, że on pamięta co obiecał. Musiał ją zobaczyć – to pragnienie było silniejsze od niego. Już dawno miał zarezerwowane bilety lotnicze. Ten wyjazd planował od kilku miesięcy. Dokładnie wiedział czego chce i zamierzał to osiągnąć. Czuł, że to będzie niezapomniany czas zarówno dla niego jak i dla niej...

***
Laura spojrzała na wyświetlacz swojego telefonu. „Nadal brak znaku życia” – pomyślała – „Ale w sumie przecież ja nie czekam na znak od niego”. Po co się oszukiwała? Przyznanie się przed samym sobą było najcięższą rzeczą. Ruda nie potrafiła tego zrobić. Nie umiała powiedzieć sobie wprost, że czeka na telefon lub SMSa od Davida, że tęskni jak oszalała i powstrzymuje się od pójścia do niego do domu. Wolała udawać. Nie chciała przyjąć do wiadomości, że jest zwykłym tchórzem. Wolała udawać, że Dave przestał się liczyć niż zaufać mu po raz kolejny. Nie chciała aby ją ponownie zranił.
Nagle usłyszała dźwięk swojej komórki. Gwałtownym ruchem wyciągnęła ją z zakamarków torebki. Okazało się, że to Artur. Przyjaźnili się od lat, choć nie należał do ich paczki.
- Cześć rudowłosa księżniczko!
- Witaj mój rycerzu w lśniącej zbroi – było to ich specjalne powitanie. Od czasów dzieciństwa tak się nazywali – ona była księżniczką a on jej rycerzem.
- Czemu nic nie powiedziałaś rycerzowi o swoich problemach? - zapytał
- Od kogo wiesz?
- Nie ważne. Ja się pytam, czemu nie wiem tego od ciebie? – Laura westchnęła głośno. W sumie to nie wiedziała czemu nie zadzwoniła do Artura. Może nie chciała go martwić, a może najzwyczajniej wstydziła się.
- Nie wiem – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
- Aha...A chcesz się spotkać?
- Tak – odpowiedziała po chwili namysłu.
Podejście Artura do całej sprawy może być zupełnie inne niż Alexis czy Sue. W końcu to chłopak.
- Mam przyjść do ciebie czy wolisz się spotkać u mnie? A może na mieście?
- Przyjdę do ciebie. Jestem niedaleko.

***
Max powoli ruszył w stronę domu. „Może i dobrze, że do niczego więcej nie doszło. Że skończyło się na przyjemnym buziaku w policzek. Poczekam na bardziej odpowiedni moment i wtedy powiem jej dokładnie co czuję. „ – tak myślał gdy szedł nieoświetloną uliczką do domu. Był pełen nadziei. Nie miał 100% pewności, że Czarna odwzajemnia jego uczucia, ale był pewny, że nie jest jej obojętny. To go cieszyło. Z uśmiechem przekroczył próg domu. Zobaczył brata siedzącego w salonie, oglądającego jakiś mecz piłki nożnej. Zobaczył też, że chłopak posprzątał mieszkanie. Kiedy wychodzili do klubu w salonie panował istny rozgardiasz. Ekran telewizora pokrywała gruba warstwa kurzu. A teraz? Był czysty jak nigdy. Młodszy Langford nakręcił też zegar, stojący obok regału na książki, który nie chodził już od zeszłego roku. No tak, rodziców nigdy nie było w domu, to chłopak musiał zrobić wszystko sam.
- Cześć brat! – krzyknął Gabriel
- A co tu tak czysto?
- Posprzątałem bo nie było co robić a poza tym sądziłem, że przyprowadzisz do nas Sue. Hmm... Ale niestety...A swoją drogą, to jak spacer?
- W porządku – zdawkowo odpowiedział Max.
- Aaha – przeciągle powiedział młodszy Langford – Czyli nie powiedziałeś jej, że ci się podoba – westchnął – a miałem nadzieję, że jednak dzisiaj się zdobędziesz...
- Myślisz, że to takie łatwe?! – wybuchł Max, przerywając bratu. Gabriel aż się zdziwił. Max zazwyczaj kontrolował swój temperament, a tu proszę. „Cicha woda...” – pomyślał chłopak.
- Domyślam się, że nie, ale...wiesz jak wyginęły dinozaury? – powiedział z lekkim sarkazmem.
- A co do tego mają dinozaury? – Max spojrzał na brata jak na człowieka niespełna rozumu. „Czy jemu brak piątej klepki?” – zapytał sam siebie dziewiętnastolatek. Był zły. Liczył na jakieś wsparcie ze strony brata a tymczasem otrzymał tylko złośliwe uwagi i jakiś tekst o dinozaurach. Wchodząc do domu miał dobry humor, a teraz? Teraz jest wściekły; wściekły na brata, wściekły na siebie, wściekły na cały świat. Jedyną osobą na którą się nie gniewał była Susan Rose. Nigdy nie umiał się na nią gniewać.
Gabriel przewrócił teatralnie oczami.
- A mają tyle, że jak będziesz się tyle zastanawiał kiedy powiedzieć jej co czujesz, to wyginiecie jak dinozaury. Na co ty czekasz? Na pełnię?
- Zjeżdżaj! Znawca się znalazł! Od kiedy ty tak dobrze wiesz co się robi w takich sytuacjach, hm? Kiedy ostatnio miałeś dziewczynę?! – teraz Max wybuchł na dobre. Zamiast przyjąć słowa brata jako podpowiedź to odebrał je jako oskarżenie, że nic nie potrafi zrobić. Nie miał zamiaru się zastanawiać czy dobrze odebrał słowa brata. Mówił co mu ślina przyniosła na język.
Gabriel zamilkł na chwilę. Rzeczywiście nie był ekspertem w tej dziedzinie. Dziewczyny też nie miał...Nie licząc małego haremu za czasów przedszkola. Ale tamte czasy już dawno są za nim...Miał pewien powód dla którego nie miał dziewczyny, ale była to jego tajemnica, której na razie nie miał zamiaru nikomu zdradzać. Nawet bratu.
- Ja ci tylko próbowałem doradzić. Ale widać na nic się zdadzą moje słowa. Przecież ty wszystko sam wiesz lepiej – chłopak wstał z sofy i szybko podążył do pokoju. Szarpnął drzwi, które po chwili zatrzasnęły się z hukiem.



K. 20/12/2008 00:32:36
Powrót || Komentuj


**********






Tyle zajrzało...
15234

Spis treści...
2009
Sierpień
Lipiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Styczeń
2008
Grudzień


Szablon by ME! Tylko dla w-rytmie-serc.blog4u.pl